Start arrow Moje Publikacje arrow Nie ma polskiego bluesa!!!
Nie ma polskiego bluesa!!! E-mail

 

Co jakiś czas wraca temat: w jakim jezyku śpiewać bluesa w Polsce. Dla mnie wydaje się to oczywiste, jeśli mowa o bluesie, to ów blues zawsze był amerykański, zatem jego język też jest amerykański (american english-slang itp.)  Nie rozpatruję tu faktu kształtownia się jezyka amerykańskiego i wpływu czarnej ludności Stanów na jego kształt.
Zatem, z czym mają problem owi niektórzy polscy wykonawcy, z jaką tożsamością nie dają sobie rady, jakie kompleksy językowe ich trapią?. Samo przez się rozumie, że pytanie, w jakim języku śpiewać bluesa jest pytaniem fałszywym? Nie powinno się również podobnie zadawać pytania czy jest możliwe na przykład flamenco po niemiecku? Nie ma niemieckiego flamenco, nie ma chińskiego flamenco, nie ma fińskiego flamenco itp. Podobnie jest z bluesem, przecież wszyscy się zgodzimy, że nie ma polskiego bluesa tak jak nie ma niemieckiego bluesa, tak jak nie ma japońskiego bluesa itp.

Myślę sobie, że ci „polscy bluesmani” – śpiewacy polskich piosenek z refrenem na kanwie jak już bluesowego schematu niesłusznie nazywani są wykonawcami bluesa., jest to nieprawda. Owi wykonawcy – piosenkarze adaptują polski tekst do schematu bluesowego, a przecież nie o to chodzi, język bluesa i jego forma są tak ze sobą związane od środka, że ktoś, kto to rozdziela naraża się na niautentyczność. Tymczasem ci owi polscy piosenkarze czasami są obruszeni jak ktoś śpiewa po angielsku bluesa mówiąc - to nieautentyczne. Jezyk polski jest bez wątpienia wspaniałym jezykiem, ale niestety nie jest językiem bluesa, nie jest z nim związany od początku, zatem zawsze będzie „sztuczny” w odniesieniu do bluesa sensu stricte. Słoń z głową tygrysa wygląda nieautentycznie i śmiesznie.
Myślę, że prawda domaga się ujawnienia i uczciwości. Pod hasłem „Polski Blues” ja osobiście nie odnajduję bluesa. Myślę, że ów „polski blues” ciągnie się od czasów PRL - u kiedy to nie można było śpiewać po angielsku, a tym bardziej stricte bluesa, najlepiej jakby to było takie „bluesopodobne, taka piosenka z polskim tekstem, a schemat to może być taki bluesowy” – tak powiedział mi kiedyś ktoś w tamtej rzeczywistości radiowej, zatem to, co możnabyło robić – śpiewać tylko po polsku.

Myślę sobie, że wielu wykonawców w Polsce określanych mianem bluesowych nie ma faktycznie z bluesem nic wspólnego, o tym świadczą wypowiedzi w różnych: forach, ankietach, recenzjach gazetowych, płytowych, wywiadach itp. Mam tutaj na uwadze zawartość – konkretne treści owych kategorii wcześniej wymienionch. To wszystklo efekt braku edukacji przez całe lata, dzisiaj też nie próbuje sie mówić uczciwie o bluesie, czym on faktycznie jest!!!. Myślę sobie, że taka zagmatwana i niejasna sytuacja coniektórym po prostu pasuje, bo przecież każdy ma swojego bluesa - no nie!!! Ot taki relatywizm, który cechuje dzisiaj wielu – pamietajmy relatywizm w muzyce to jej śmierć – tutaj wszyscy grają bluesa a tak właściwie wsród tych relatywistów nikt go nie gra, bo blues to nie ego i spory na racje tylko prawda z „serca”.

PS> Piosenkę harcerska też można nazwać bluesem, relatywiści moralni to potrafią.

PS> Ostatnio słyszałem „polskiego bluesa” w wykonaniu polskiego gwiazdora scenicznego (Asa) i miałem skojarzenia, że słucham country jakby osadzone w stylu grupy Pod Budą. Nawet do tego dochodzi!!!!!! No i ta płytka w rankingu ponoć bluesowym zajmuje poczytne miejsce. Ja wysiadam nie biorę udziału w zbiorowym zdurnowaceniu.

Marek Wojtowicz

 
wstecz   dalej »
Copyright © Marek Wojtowicz