Start arrow Moje Publikacje arrow Płaski Pseudoblues
Płaski Pseudoblues E-mail

 

B.B. King powiedział kiedyś (w jakimś programie telewizyjnym) - ja tutaj prarafrazuję: skoro uważacie, że blues jest tak łatwy to, dlaczego tak niewielu go gra na świecie? W tych słowach jest sedno sprawy powszechnie słyszanego płaskiego grania bluesa. Taki wypłaszczony blues to rock na schemacie bluesa. Idąc za myślą B.B. Kinga - współcześnie niewielu faktycznie gra bluesa, bo on w swojej istocie jest trudny, jeśli podchodzi się do niego właściwie, uwzględniając skalę blue note i granie z serca, trzeba być po prostu otwartym wewnętrznie, żeby wyartykułować półtonowo-duchowego w istocie bluesa. Blues jest trudny, ponieważ jest wewnętrznie prosty, dlatego nie należy go komplikować. Umiejętność prostego podejścia do bluesa jest rzadko spotykana na tzw. scenie bluesa w Polsce. Mówię na tak zwanej, bo stricte bluesowa to ona często nie jest. W dużej większości tego, co słyszałem to po prostu „piosenka z refrenem” na schemacie bluesa pozbawiona skali bluesowej (blue note) nazwana „bluesem”. Dramatyczne to stwierdzenie, ale prawdziwe. Nie można nazywać wszystko, co się gra bluesem, potrzeba jakiegoś rozeznania, wglądu muzycznego. Nie można wprowadzać zamętu mieszaniem stylów muzycznych - rodzajowo wewnętrznie blues jest jeden (B.B.Broonzy) - natomiast zewnętrznie mamy różne interpretacje, które z tego wnętrza wypływają i to jest piękne w tej muzyce. Każdy się ze mną zgodzi, że pies to nie kot, tak samo jak rock to nie blues itp. Gazeta bluesowa nazywa się” Twój Blues” a nie Twój Rock.
Przeemocjonowane jest płaskie granie bluesa, takie na „hura”, a przecież głęboko w bluesie można odnaleźć spokój, wolność, nadzieję, wiarę, nawet u głośnych shouterów (krzykaczy) bluesowych.. Bluesopodobni emocjonaliści płasko grający robią coś, co przypomina walenie na oślep, granie na ślepych emocjach - kultywowanie muzycznych ulotnuch, chwilowych emocji. Nic po takim słuchaniu nie pozostaje. W muzyce należałoby kierować się wartościami, wysokimi uczuciami, a nie fizycznością. Fatalne jest takie emocjonalne ucieleśnianie bluesa - co to za wartość? Fizyczna muzyka - to absurd. Gdzie piękno jako bardzo ważna wartość muzyczna?. Wśród grających tak zwanego bluesa są technicy, wirtuozi, ale nie bluesmani. Rzemieślnictwo na schemacie dwunastotaktu kwitnie !!!!!. Jak to powiedział ktoś z moich znajomych takie powszechne jam session, na którym nie może braknąć piwa, cygaretów, Sweet Home Chicago i Chocie Coocie Man - ufffffffffffffffff!!!!!. Tandeciarstwo made in Poland, sądzę, że czas na inny kierunek, możnaby odejść od stetryczałych schematów emocjonalno - piosenkarsko - rockmańskich w stylu płaski pseudoblues.. Nie ma co dorabiać teorii bluesowych do piosenki, bo tak poprostu wołam -  piosenka to nie blues!  

Marek Wojtowicz

 
wstecz   dalej »
Copyright © Marek Wojtowicz