Start arrow O mnie
O mnie E-mail

 

Marek Wojtowicz (rocznik 1963) - urodziłem się w czasach Revivalu Bluesowego w latach 60-tych. Bluesem zainteresowałem się w szkole podstawowej w wieku 15 lat, wtedy bluesa słuchał mój starszy brat Andrzej, głównie były to audycje Marii Jurkowskiej Blues Wczoraj i Dziś (kilka lat później miałem okazję poznać osobiście Panią Marię). Audycje radiowe były w sumie jedynym moim stałym źródłem bluesa. Zapisywałem starych mistrzów na taśmie magnetofonowej. Później pojawiły się płyty The Legacy of The Blues oraz Blues Roots. I to wszystko jeśli chodzi o nagrania na ówczesne trudne czasy dla bluesa. W owym czasie dwa razy zagrałem bluesa, raz na festiwalu w Szczecinie - Blues Strefy Wolnocłowej, oraz w Koszalinie - Domek Kata. Przez długie lata nigdzie nie występowałem, byłem “domorosłym” bluesmanem. Poważne granie rozpocząłem w 2002 r. na festiwalu Noc Bluesowa w Rawie Mazowieckiej itp.

Opinia o moich bluesach (moje wczesne nagrania) wspomnianej wcześniej red. Pani Marii Jurkowskiej z PR III Polskiego Radia (Blues Wczoraj i Dziś) z dnia 15 VII 1986 r. Wysłałem wtedy do Pani Marii moje bluesy nagrane w radiu studenckim we Wrocławiu. Miałem wtedy 23 lata.

 

List (fragment odpowiedzi Pani Marii Jurkowskiej na moją przesyłkę [taśma z nagraniem])

Odpowiedź Pani Marii na moją przesyłkę 

Szanowny Panie Marku

Przesyłkę i taśmę otrzymałam. Dotarły do mnie z pewnym opóźnieniem ale dotarły. Przesłuchałam taśmę i nie mogłam wyjść ze zdumienia. Pisze Pan bardzo enigmatycznie o sobie, właściwie tylko o warunkach, w jakich Pan nagrywał. Wnoszę stąd, że Pan sądzi, że ja powinnam już Pana znać. Sądząc po taśmie, rzeczywiście powinnam ale nie znam. Nigdzie Pana bluesow dotąd nie słyszałam. Czy to znaczy, że z tym co Pan demonstruje na taśmie, nigdzie Pan dotąd nie występował? Trudno mi w to uwierzyć. Moim zdaniem chwilami jest Pan rewelacyjny. Dobry głos niezła gitara, świetne wyczucie stylu, rasowe interpretacje. Czasami mnie irytował nadmiar wibrata w niektórych utworach, ale o tym można podyskutować. W każdym bądź razie, kiedy doszłam do “Dead man Blues”, to nie wierzyłam własnym uszom, takie to pyszne. Zaczęłam nawet podejrzewać, że ktoś robi mi kawał i podstawia czyjeś nagrania i nabiera mnie na amatora.
Na razie taśmę Pana zatrzymam. Chcę ją sobie przemyśleć. Jestem pełna nadziei co do Pana

Serdecznie pozdrawiam Maria Jurkowska 15 VII 1986, Warszawa.

 


Dwadzieścia lat później rozpocząłem moją artystyczną wędrówkę z bluesem.

 

 

 
wstecz
Copyright © Marek Wojtowicz